Rok PiS. Wyrok na Polskę, będzie jeszcze gorzej, jeżeli Polacy ich nie pognają

cxtpxlmxaaqlv0w

Uff… Rok rządów PiS mamy za sobą. Przeżyliśmy. Jeszcze żyjemy. Jaki to był rok? Najgorszy po 1989 roku. Komentatorzy nie zostawiają suchej nitki. Można cytować i cytować. Kilka z nich.

Wojciech Szacki z Polityki Insight: Rząd PiS podsumował swój pierwszy rok. Spadła na nas lawina zdań pozbawionych treści.

rzad

Urodziny rządu są zawsze teatrem i ja naprawdę rozumiem, że pani premier się chwali. Trudno, żeby się krytykowała.

Nie przyzna się przecież do tego, że w ciągu roku jej wpływy stopniały, że urósł Mateusz Morawiecki; że musiała się pożegnać z najbliższym sobie ministrem i że o tym, czy będzie rekonstrukcja jej rządu, kiedy i jaka, zdecyduje ktoś spoza rządu.

Rozumiem też, że uroczyste podsumowanie to nie miejsce, by mówić o gafach szefa dyplomacji czy odrealnieniu ministra obrony. I nie wypada wytykać ministrowi środowiska, że zwiększa wycinkę najcenniejszego polskiego lasu, a minister edukacji – nieznajomości historii Polski.

Niewygodnym tematem jest spadające tempo wzrostu PKB, trochę głupio wyszło też z podatkami, więc i to należy zasadniczo przemilczeć, podobnie jak wojnę z Trybunałem Konstytucyjnym. Na politykę kadrową w spółkach także trzeba spuścić zasłonę milczenia.

O czym więc mówić? Jeśli program 500+ uznamy za sukces – a bez dwóch zdań jest to sukces polityczny – to oczywiście o nim, trochę o planach (rozwój ma przyspieszyć) i reformach (ochrona zdrowia). Ale o czym jeszcze?

(Jeśli ktoś nie ma czasu słuchać przemówienia @BeataSzydlo, to tutaj wersja skondensowana #DobryRok (mówienia tego samego) #wieszwiecej)

cxswglsxuaaj9kw

Podsumowanie roku rządów PiS według szablonu

Prawda znana wielu mówcom (i słuchaczom) głosi, że jeśli nie masz nic do powiedzenia, mów długo. Podsumowanie pierwszego roku rządów PiS trwało ponad cztery godziny; spadła na nas lawina zdań pozbawionych treści, takich jak: „To wielka odpowiedzialność, wielki zaszczyt, to jest służba. Zawsze każdego dnia musimy powtarzać, że przede wszystkim wam służymy. Służymy Polakom i służymy naszej ojczyźnie” czy „To był dobry rok i liczę na to, że następny będzie równie dobry” albo „Mamy jedną Polskę, to jest nasz dom, to jest nasza ojczyzna, to jest najcenniejsze, co mamy. Wszyscy jesteśmy za nią odpowiedzialni i naszym obowiązkiem jest ją strzec”.

Z książki do gramatyki z podstawówki pamiętam szablon do tworzenia przemówień, który pokazywał, że poszczególne fragmenty zdań można dowolnie ze sobą łączyć i przestawiać ich kolejność; za każdym razem wychodziła gramatycznie poprawna, za to doskonale bezsensowna mowa. Trudno się oprzeć wrażeniu, że szablon ten przyswoili sobie autorzy przemówień pani premier.

Wsłuchajmy się uważnie w to, co ma do powiedzenia Beata Szydło: „Wiemy doskonale, że nasze wielkie zobowiązanie wobec was, uczciwego rządzenia, rządzenia dla ludzi, zajmowania się zwykłymi sprawami zwykłych ludzi, jest naszym zobowiązaniem, którego musimy dotrzymać”.

Po skreśleniu zbędnych słów otrzymujemy: „Nasze zobowiązanie jest naszym zobowiązaniem”.

Z tak mocnym przesłaniem trudno nawet polemizować, bo co prawda, to prawda.

cxtp_sexaaae9yt

Cezary Kowanda z „Polityki” ma tak samo złe zdanie.

polskagospodarka

Polska gospodarka rośnie najwolniej od lat. Winien jest obecny rząd
Trudno się rozwijać, gdy firmy nie inwestują, a rząd nie wydaje unijnych funduszy. Plan Odpowiedzialnego Rozwoju na razie jest Planem Braku Rozwoju.

Dzisiejsze fatalne dane o polskiej gospodarce mają tylko jeden pozytywny aspekt. Główny Urząd Statystyczny wciąż musi cieszyć się niezależnością, skoro opublikował tak złe wyniki, gdy premier Beata Szydło podsumowywała pierwszy rok swoich rządów.

Spójrzmy zatem na dane dotyczące Produktu Krajowego Brutto, który jest oczywiście niedoskonałym, ale i tak najlepszym wskaźnikiem rozwoju.

Polska w grupie europejskich średniaków

Gdy PiS dochodził do władzy, polska gospodarka rosła w tempie 3,5 proc. rocznie. Teraz wzrost wynosi zaledwie 2,1 proc. Za tak gwałtowne hamowanie nie da się obwinić reszty świata, bo w ciągu ostatniego roku nie nastąpiła żadna gospodarcza katastrofa. Świat nie wpadł w recesję i nawet Brexit nie zrobił na razie na najważniejszych europejskich gospodarkach wielkiego wrażenia.

Tymczasem Polska z grona europejskich liderów spada do grupy średniaków, a jeśli patrzeć tylko na ostatni kwartał, to wręcz dołączyła do maruderów. A to już po prostu powód do wstydu. Rośniemy w tempie Francji czy Niemiec, czyli państw znacznie od nas bogatszych, do których przecież powinniśmy nadrabiać dystans.

cxxy1vzuaaafkj5

Brakuje rąk do pracy

Rząd PiS oczywiście problemu nie widzi. Mamy zatem dwie narracje. Jedna wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który nieustannie reklamuje swój Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, chwali się zagranicznymi inwestycjami, opowiada o milionie samochodów elektrycznych i bilionie złotych na skok, jakiego dokona zaraz Polska. A równocześnie twarde liczby pokazują, że gospodarka rozwija się coraz wolniej, mamy ogromne opóźnienia w wydawaniu unijnych funduszy, firmy praktycznie przestały inwestować, a niskie bezrobocie staje się powoli przekleństwem, a nie błogosławieństwem. Polacy do kraju wcale nie wracają, brakuje rąk do pracy, a ostatnim ratunkiem dla naszej gospodarki stały się zastępy Ukraińców.

Bardzo niepokojące dane pokazują, co się dzieje, gdy Polsce wyłącza się unijny dopalacz, czyli miliardy z funduszy europejskich. Ten rok jest bardzo marny pod względem ich wydawania i szybko okazało się, jak bardzo są nam wciąż potrzebne. To nie po myśli PiS, podkreślającego, że trzeba koncentrować się na Polsce, a nie liczyć na innych.

Tymczasem w budownictwie mamy zapaść, bo z ogromnym opóźnieniem rozstrzygane są przetargi drogowe i kolejowe. Winnych nie trzeba szukać daleko – to GDDKiA i PKP PLK. W regionach jeszcze gorzej, bo tam marszałkowie z CBA na karku boją się podjąć jakiekolwiek decyzje. Do tego Plan Junckera, mający być pomostem między starą a nową perspektywą unijną, pomaga głównie bogatszym krajom unijnym, które zgłosiły dużo więcej dobrych projektów.

Zamiast zatem roztaczać wizje elektromobilności i reindustrializacji, śnić o Centralnym Porcie Lotniczym, a nawet podboju kosmosu, PiS powinien wreszcie wziąć się do codziennej roboty. Bo na razie mamy w gospodarce bardzo złą zmianę. Tak na pierwsze urodziny rządu dobrej zmiany.

cxtznrwweaafk_l

Kleofas Wieniawa podtrzymuje pesymistyczne frazy.

rok

PiS podsumowało swoje rządy po polsku, po prostu zastawili się, ale nie postawili, bo mówili o sobie nie na sali sejmowej, aby opozycja im nie przeszkadzała. Show trwalo 4-godziny i mimo blichtru iście amerykańskiego, treść była godna remizy.

Zaś prowadzący, którego do tej pory nazywałem właśnie Casanovą z remizy, okazuje się, iż był pogodynką w telewizji krakowskiej.

Nie było najważniejszej osoby tego widowiska Jarosława Kaczyński, ale za kulisami pociągał sznureczkami.

Chwali się, chwali. Na nieszczęście tego samego dnia GUS opublikował wyniki. Wzrost gospodarczy jest najgorszy od 3 lat, tj. od momentu, gdy skończył się kryzys w UE.

Unia Europejska przeżywa hossę, my wchodzimy w bessę. I będzie się pogłębiała. Będziemy dla odmiany czerwoną wyspą, bo już czerwona latarnią jesteśmy.

cxx4fwqusaa2kly

Bo ten rok rządów PiS to utrata międzynarodowej pozycji, zmarginalizowanie Polski, utrata wizerunku. W kraju demolowanie ustroju i prawa, promocja miernot Misiewiczów i Pisiewiczów, zniszczenie najważniejszej tkanki administracji państwowej – służby cywilnej, a media publiczne prędzej czy później pójdą do kasacji.

To był zły rok, rok wyroku na Polsce. Ile jeszcze?

Waldemar Mystkowski tym razem skupił się na ministrze środowiska Szyszko.

ministra

Minister od Rydzyka, Jan Szyszko, nie miał takiego szczęścia, jak Zbigniew Ziobro, który przez prezesa został zesłany do Brukseli, aby uczyć się języków. A więc nie mógł z kasy unijnej pompować szmalu w swoje interesy biznesowo-polityczne. Może to i dobrze, wszak nie wiadomo, jak skończy się brukselska przygoda obecnego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, za którym może już łazić OLAF, unijna agencja do spraw przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. A w Brukseli nie ma Andrzeja Dudy, aby przed uprawomocnieniem wyroku ułaskawić. Ale też odpowiednik Dudy, Donald Tusk, nie ma takich pańskich prerogatyw przebaczania.

Szyszko może spoglądać krzywym zazdrosnym okiem na Ziobrę, który wziął szmal na konwencję klimatyczną, a zrobił konwencję partyjną. Śledztwo dotyczące Ziobry może być klasyką tzw. rozwojową, bo skąd bezrobotne dzieci i pociotkowie europosłów Solidarnej Polski mieli po kilkadziesiąt tysięcy złotych wolnej gotówki, aby wpłacać na konta partyjne?

cxx97rsukay4wcs

A Szyszko rzepkę sobie skrobie w rodzimym gumnie. Wśród ministrów nie jest wielce popularny, lecz to największy wyżarciuch, bo kto był ministrem w czterech rządach i to od dwóch dekad? Poczynając od Jerzego Buzka, poprzez Kazimierza Marcinkiewicza, samego Jarosława Kaczyńskiego i obecnie osiadł u Beaty Szydło. Przyjdzie Morawiecki bądź powtórnie sam prezes PiS, Szyszko ze stołka nie spadnie. Nikt nie ma takiego doświadczenia w skrobaniu dla siebie, niektórzy nazywają to jeszcze inaczej – kręceniem lodów. Złapanie Szyszki na gorącym uczynku nie jest proste.

Niedawno Szyszko dofinansował szkołę o. Rydzyka kwotą 300 tys. zł. I ojciec dyrektor z tego coś miał, i sam minister, bo on i jego córka pracują w toruńskiej uczelni. Ba – zajęcia zaplanowane zostały w hacjendzie ministra w Tucznie, która dla niepoznaki jest nazywana stodołą, aby pominąć ją w oświadczeniu majątkowym.

Taki to wyżarciuch Szyszko. Wyszła na wierzch jego inna „rzepka”, mianowicie za 150 tys. minister środowiska dofinansował z funduszów ministerialnych Radio Wnet, w którym ma skromne udziały. Szyszko dofinansował nie tylko działanie radia propisowskiego. W Radiu Wnet zrealizowano audycje o parkach narodowych, a w każdej była mowa o Puszczy Białowieskiej i oczywiście największym osobistym wrogu ministra Szyszki – korniku drukarzu.

cxxkyibviaaqvod

Każdy ma jakiegoś wroga. Kaczyński – Donalda Tuska, Szyszko – kornika drukarza. W audycjach kornik nie był li tylko samotnym wrogiem ministra, z którym walczy, dorzucono mu a to Greenpeace, a to wszelakie lewactwo, a nawet dostało się prezydentowi Poznania Jackowi Jaśkowiakowi, gdy program dotyczył Wielkopolskiego Parku Narodowego. Przemyślni dziennikarze Radia Wnet jakoś tak powiązali kornika drukarza z Pomnikiem Wdzięczności, który sobie zamierzył postawić w środku Poznania abp Stanisław Gądecki. Pomnik ten to słynny pięciometrowy Chrystus, szpetny krucyfiks, któremu powiedział „nie” prezydent Jaśkowiak.

Szyszko może jednak spać spokojnie i dalej skrobać swoje rzepki – „dobra zmiana” mu nic nie zrobi. Oczywiście, te rzepki to nie tylko konflikt interesów, ale przede wszystkim korupcja finansowo-polityczna. Kto wie, jak może być jutro, gdy zmieni się władza? Szyszko może beknąć, więc warto byłoby pomyśleć o łasce u Dudy. Kornik drukarz atakuje Puszczę Białowieską, ale nie sumienie ministra ani jego moralność. Grunt to zdrowe samopoczucie.

cxxd3exveaaybli

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.